Kilka słów o tym, jak duże księgarnie rolują nas cenowo

Dzisiaj jestem zła. W sumie to mało powiedziane. Wściekła jestem jak osa. Święta za pasem więc robiłam zakupy – także te książkowe. Wiem, że na stronach internetowych są inne ceny, a w sklepach stacjonarnych inne, żeby nie było. Rozumiem, że dzisiaj rynek jest ciężki, trzeba walczyć o każdego klienta, kapitalizm jest krwiożerczą bestią i takie tam. Ale takie ceny książek są dla mnie czymś ciężkim do zrozumienia.

Razem z mężem wybraliśmy książkę dla teścia. Książka historyczna, w sklepie internetowym kosztowała 44 zł. Dużo, ale do przeżycia. Idę zadowolona do sklepu stacjonarnego. Wybrałam jeszcze kilka innych książek m.in. dla siebie i dla męża. Podchodzę do kasy. Pani bardzo miła, uśmiecha się do mnie, widać, że wstała dzisiaj tą nogą, co trzeba. Ja też się uśmiecham, bo czemu nie zareagować tak samo, świat jest przecież piękny, za chwilę Wigilia, dzień pojednania i miłości bliźniego. Uśmiech schodzi mi z twarzy, kiedy uśmiechnięta kasjerka podaje mi cenę łączną – 138 zł z groszami. O mało się nie przewróciłam. Wyglądałam mniej więcej tak:

zdjecie popr

Aż dziwne, że się mnie nie przetraszyła. Wiem, to nie jej wina, ale kurczę w takiej sytuacji ona była najbliżej i moja złość na twarzy musiała ją jakoś dotknąć, bo zaczeła się jąkać, że to ta ksiażka historyczna kosztuje 55 zł. Spojrzałam na książkę, spojrzałam na nią. Potem na kasę. Wszystko mi opadło i z rezygnacją zapłaciłam, choć gul w gardle mi się powiększył i trzyma do teraz.

Cena tej książki była naprawde absurdalna, pomijając już to, że w sklepie internetowym była o 11 zł tańsza. Szlag mnie trafia, że istnieją takie różnice cenowe, nie tylko w sklepach internetowych a stacjonarnych tych samych sprzedawców. Te różnice występują nagminnie w przypadku konkurencyjnych księgarni, a niekiedy sięgają nawet 40 %. Prosty przykład – weźmy na tapetę książkę ostatnio bardzo popularną – Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Sprawdziłam ceny przez wyszukiwarkę i tak okazuje się, że :

 - najtaniej Harrego kupimy poprzez stronę internetową dobre-ksiazki.pl – 22,51 zł

- najdrożej Harrego kupimy poprzez stronę prus24.pl – 39 zł – prawie 17 zł różnicy.

A to jeszcze nie wszystko. Tak się składa, że Harrego kupiłam w księgarni osobiście i wiem ile kosztował w sklepiej stacjonarnym – kosztował mnie 39 zł, a widziałam w innych księgarniach ceny jeszcze wyższe. Wiem, że nie odkryłam Ameryki. Wiem, że tak jest i nic się na to nie poradzi, na drugi raz będę mądrzejsza i se kupię przez Internet. Ale mnie to mimo wsystko bulwersuje. I tym bulwersem chciałam się dzisiaj z wami podzielić.

Jeśli sami się zetknęliście z jakimiśabsurdalnymi cenami książek to piszcie! Chętnie posłucham, że nie tylko ja dałam się tak nabić w butelkę. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nieokreślone. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Kilka słów o tym, jak duże księgarnie rolują nas cenowo

  1. ~Wiki pisze:

    Spotkałam się z tym samym zapytałam w księgarni Matras skąd różnica do 35% pomiędzy ich strona a księgarnia stacjonarna odpowiedz sklep ponosi koszty typu czynsz plus pracownicy którym płaci sie inaczej niż osoba obsługującym księgarnie wysyłkową. Przestalam kupować stacjonarnie szukam okazji z odbiorem w księgarni za 0 zł ;. Taka polityka panuje także u operatorów komórkowych telefon jest droższy w salonie tańszy na stronie plus zamawiając przez stronę dostaje sie czasem jakieś gratisy.

    • migotynka pisze:

      Ciekawe czy pochwalili się ile płacą księgarzom w Matrasie. ;) Z tego co wiem to najniższa krajowa, bez premii bez niczego. Ja też chyba przestane kupować w stacjonarnych i ograniczę się do internetowych. Jak tak dalej pójdzie to naprawdę zostaną tylko duże księgarnie i te internetowe.

  2. ~Kamila pisze:

    Cześć,
    masz 100% rację, jeżeli chodzi o fakt, że książki w necie są tańsze, ale weź pod uwagę fakt, że jeżeli kupujesz książkę w księgarni online bardzo często wysyłane są przez kuriera, co za tym idzie koszt przesyłki to +/- 10 zł, tak też koniec końców, jeżeli kupujesz tylko jedną książkę, bo nie opłaca się jej zamawiać :)
    Pozdrawiam

  3. ~Iwona pisze:

    Ty się oburzasz cenami książek- to pomyśl teraz o zarobkach pisarzy. Uwaga: jeśli pisarz jest CENIONY to za sprzedaną za 39 zł książkę dostaje do łapki…. 5 zł. Jeśli nie wzniósł się jeszcze na takież wyżyny sukcesu to może liczyć na 2 w porywach 3 zł.

    Dla mnie ceny książek w Polsce są nieporozumieniem. „Harry’ego Pottera” w Anglii widziałam w promocji za 1,5 funta (ok. 8 zł) Pisałam zresztą niedawno, pisząc posta o Anglii jaką rewelką są ichniejsze sklepy tzw. >charity< w których można kupić przeróżne książki za grosze. Ja książkę Mary Webb na przykład, powieść z 1920 roku w klimatycznej oprawie kupiłam za bodajże niecałe 2 funty.I to nie jest jedyna taka zdobycz. Przywiozłam kilka książek, ale zaledwie kilka, bo miałam tylko bagaż podręczny.

    • migotynka pisze:

      Iwonko, ty mi nie musisz mówić – ja również piszę książki i nigdy nie dostałam 5 zł tantiemu. ;) Z tego co wiem, moi znajomi pisarze też nie. Jak dostanę 2 zł, to latam pod niebo z radości. Oczywiście jest jeszcze selfpublishing, czyli wydajesz za swoje i zarabiasz 100 %, ale jak dla mnie sprawa nieopłacalna. Ceną w Anglii mnie zabiłaś. Kurde, gdybym wiedziała to poprosiłabym znajomą, która tam mieszka i by mi kupiła, a ja bym se kiedyś odebrała.

      • ~zenekbembenek pisze:

        Koleżanka wspomina o cenach second-handów, lecz nowe książki również potrafią kosztować mniej(20-30%) niż w księgarni polskiej. Jak dodać do tego że po około pół roku cena z wyjściowej spada o ileś procent by po roku czy później kosztować nie więcej niż 50% tego co na początku. Popularne są również promocje typu „kup jedną a drugą dostaniesz za pół ceny”, lub „kup dwie a trzecią wybierz sobie gratis. Od kiedy zacząłem czytać w języku Szekspira moja biblioteka rośnie w tempie kwadratowym w porównaniu do „polskich czasów”.

        • migotynka pisze:

          Chyba rzeczywiście przeniosę się na język Szekspira. Przynajmniej jakaś korzyść będzie, bo mi umiejętności językowe wzrosną. :P

  4. ~mem pisze:

    ceny papierowych ksiazke sa bardzo wysokie roznice miedzy ksiegarniami tez ale najbardziej dziwi mnie to ze miesiac po premierze ebook kupuje sie drozej niz papier a w dniu premiery oficjalna cena zazwyczaj jest nizsza od papieru tylko o pare zloty. w polsce malo sie sprzedaje i rozumiem to bo kupowanie dla siebie to normalnie bardzo duzy wydateki prosze nie mowcie mi ze sa biblioteki owszem sa ale w malych miastach sa tak zacofane jak za czasow sredniowiecza. p[rzepraszam za bledy i za brak interpunkcji

    • migotynka pisze:

      Ceny ebooków to już w ogóle jest dla mnie czarna magia, której za grosz nie rozumiem. :(

      • ~mem pisze:

        z tego wycjodzi mi ze wydanie ksiazki w papierze to koszt okolo 5-10 zloty a reszta to marze zarowno wydawnicze jak i ksiegrni jak i tantiemy dla pisarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>