To całkiem ludzkie, wierzyć, że w innym miejscu i czasie było lepiej niż tu i teraz.

Trzymam w ręku debiutancką powieść Brandona Sandersona. Niedawno ukazało się wydanie specjalne tej powieści, z okazji dziesięciolecia wydania. Właśnie skończyłam ją czytać. Moja głowa jest jeszcze w Elantris, pięknym, magicznym i zapomnianym przez ludzi mieście. Przekładam książkę z boku na bok i nie mogę przestać na nią patrzeć. Piękno okładki uderza do głowy, podobnie mapy poszczególnych krain Arelonu. Wydawnictwo MAG odwaliło kawał dobrej roboty. Szczerze mówiąc, nie wiem co mam powiedzieć o tej książce, bo o niektórych powieściach nie da się opowiadać. To trzeba przeczytać samemu, żeby zrozumieć ogrom uczuć, które pojawiają się po jej skończeniu.

B. Sanderson, Elantris, wyd. Mag, s.660

Elantris – niegdyś piekne, emanujące tajemniczym blaskiem miasto, pełne magicznych istot, obdarzonych ogromną mocą magiczną. Każdy z tych półbogów był kiedyś człowiekiem, aż do momentu, gdy nie dosięgnęła go moc Shaodu. Dziesięć lat temu ta moc niespodziewanie znikła, zamieniając piekne istoty w skurczone i trędowate potwory. Elantris spowił mrok, brud i szlam.

Kae zawsze stało w cieniu Elantris. Rządzone przez króla Iadona, władcę Arelonu, powoli chyli się ku upadkowi, jak cały kraj. Jego syn, książe Raoden na dniach ma poślubić teodzką księżniczkę Sarene. Do ślubu jednak nie dochodzi. Księżniczka, po przybyciu do Aelonu, dowiaduje się, że książe nie żyje, a ona została wdową. Im bardziej poznaje króla i szlachtę tego kraju, tym mocniej przekonuje się, że książe nie zginął. Nie ma jednak żadnych dowodów na potwierdzenie tej teorii. Czy uda jej się dotrzeć do prawdy?

522319-352x500

Pierwsze, co mnie urzekło w tej powieści, to bardzo dokładne opisy. Sanderson jest absolutnym mistrzem w tworzeniu świata fantasy. Podejrzewam, że jakby miał opisać zwykłe, ciemne bajoro pełne bakterii, to zrobiłby to tak, że chciałabym się z tego bagna napić. Dzięki jego książkom moja wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Swoją drogą, mam nadzieję, że nikt nigdy nie wpadnie na pomysł, żeby to zekranizować. Aż się boję co mogliby zrobić producenci z wizją Elantris, która narodziła się w mojej głowie po przeczytaniu powieści.

Drugim mocnym punktem powieści są bohaterowie, i to wszyscy, bez wyjątku. Sanderson nie pozwolił, że w tej książce znalazł się ktoś, kto mógłby nas znudzić. Nawet postaci drugoplanowe są mistrzowsko wykreowane i dostarczają nam wiele emocji. Książe Raoden jest tak wspaniały ( i wcale nie chodzi tutaj o wygląd), że aż trudno uwierzyć, że jest prawdziwy. Z jednej strony empatyczny wrażliwiec, trochę jeszcze dziecko, z drugiej odpowiedzialny, pewny siebie i swoich czynów mężczyzna, który robi absolutnie wszystko, aby podnieść Elantris z brudu, w którym się znalazło. Drugą postacią wartą uwagi i godną zapamiętania jest oczywiście Serene – w dzisiejszych czasach można ją nazwać feministką. Gdyby tylko król Arelonu wiedział, jak bardzo ta kobieta namiesza w jego życiu, to podejrzewam, że nigdy w życiu nie pozwoliłby jej postawić stopy na jego dworze. A jednak przypłynęła i postanowiła ocalić jego kraj.

Z fabułą miałam trochę problem. Były momenty zaskakujących zwrotów akcji, gdzie rzeczywiście łapałam się za głowę ze zdziwienia. W pewnych momentach jednak fabuła była tak przewidywalna, że to aż bolało. Widać, że to pierwsza powieść Sandersona i tylko dlatego można mu wybaczyć – debiuty rzadko kiedy są udane i wolne od błędów.

W wydaniu specjalnym Wydawnictwo MAG postanowiło zaserwować nam kilka smaczków. Mamy dość obszerną przedmowę, w której głos zabiera kolega Brandona Sandersona z kursów pisarskich, Dan Wells. Opowiada o początkach Sandersona jako pisarza, o tym, jak oboje zmagali się z tworzeniem swoich pierwszych dzieł. Przedmowa pełna jest anegdotek i warto ją przeczytać. Dla każdego fana Brandona Sandersona może to być ciekawe doświadczenie. Na końcu książki znajdziemy Postscriptum – a w nim kilka osobistych wyznań utora, dotyczących właśnie Elantris. Dodatkowo autor postanowił zaprezentować sceny, które w trakcie pracy twórczej musiały zostać wycięte. Polecam to także przeczytać – rzuca nowe światło na wydarzenia w powieści, momentami jest zabawnie.

Elantris jest debiutancką powieścią Brandona Sandersona, dlatego ewentualne, drobne niedociągnięcia można mu wybaczyć. Dla mnie ten autor to klasa sama w sobie i nie będę udawać, że jest inaczej. Jeszcze nigdy jego książki mnie nie zawiodły, dlatego tę powieść także polecam każdemu, kto jest fanem powieści fantasy.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantasy, Literatura fantasy, Moje, Polecam i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>