– Z pożądaniem łatwo wygrać. Zwłaszcza gdy jego jedynym orężem jest wzajemny pociąg. O wiele trudniej jest wygrać walkę z własnym sercem.

Książka, o której będę dzisiaj pisać została nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 przez portal lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans. Podeszłam mocno sceptycznie. Literatura obyczajowa i niektóre romanse kojarzą mi się z ckliwością, wymuszonym romantyzmem, niedojrzałością bohaterów i tandetą. Czy i tym razem trafiłam na taką właśnie powieść?

C. Hoover, Maybe Someday, wyd. Otwarte, s. 440

371036-352x500

Ridge i Sidney to para, która uzupełnia się idealnie. On gra na gitarze tak pięknie, że nie sposób przejść obok tej muzyki obojętnie. Jego utworom brakuje jednak tekstów. Pewnego dnia Ridge dostrzega, że nieznajoma dziewczyna, siedząca na balkonie naprzeciwko, słucha jego muzyki i śpiewa do niej. To właśnie Sidney, dziewczyna, która potrafi stworzyć każdy tekst, nawet wtedy, gdy nie słyszy do niego muzyki. Ridge jest pewien, że oto właśnie znalazł sposób na swoją blokadę twórczą.

Oboje są bardzo poukładani – mają prace, rodziny i partnerów, których bardzo kochają. Wkrótce oboje przekonają się, że stabilność jest bardzo ulotna, a oni mogą stworzyć coś wyjątkowego, jednocześnie paląc za sobą wszystkie możliwe mosty.

Dawno nie zdarzyło mi się kilka rzeczy. Od bardzo dawna nie zdarzyło mi się zarwać nocy przez książkę. Nie pamiętam już kiedy przeczytałam 440 stron w jeden dzień, olewając inne obowiązki domowe i zawodowe, oraz nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz płakałam, czytając powieść. Wszystko to zdarzyło się wczoraj i mocno mnie zdziwiło.

Początek powieści nie zapowiada takiego ogromu emocji. Zaczyna się z pozoru zwyczajnie, tak jak wiele powieści obyczajowych. Ale z każdą kolejną stroną, z każdym kolejnym krokiem bohaterów, którzy starają się jak mogą aby nie spieprzyć swojego poukładanego życia, ta książka wbija się w umysł i serce. I nie pozwala nawet na minutę o sobie zapomnieć.  W nocy skończyłam ją czytać, a nadal mam w głowie większość dialogów, słowa piosenek i wizerunek bohaterów. Z tego mógłby być świetny film. A jeśli już jest, a ja o tym nie wiem, to błagam, podajcie mi tytuł. Muszę go obejrzeć.

Długo szukałam powieści, której mogłabym nadać swoją własną nagrodę Książki Roku 2016. Powieść C. Hoover zasługuje an to miano w 100 %. Zazwyczaj nie zgadzam się z wyborami portalu lubimyczytac, ale tutaj muszę przyznać, że czytelnicy wybrali bardzo dobrze.

To nie tylko książka o miłości, która pojawia się nagle i nie sposób z nią walczyć. To także powieść o przyjaźni, która trwa mimo wszystkich przeciwności oraz o tym, jak bardzo życie samo w sobie potrafi być niesprawiedliwe i dać nam po tyłku, a my i tak musimy sobie z tym radzić, każde na swój sposób. W Maybe Someday nic nie jest czarno-białe, bo miłość taka nie jest. Ma wiele odcieni, zarówno tych jasnych i ciemnych. Niejednokrotnie musimy wybierać między mniejszym a gorszym złem. Bohaterowie tej książki udowadniają, że rozsądek i dojrzałość może stłumić nawet najbardziej potężne uczucie. Pytanie tylko, czy warto je tłumić? Odpowiedź na to kryje się nie tylko w tej powieści. Ona kryje się w życiu każdego z nas.

Serdecznie polecam Maybe Someday każdemu, kto lubi literaturę obyczajową, nie boi się płakać oraz bierze pod uwagę, że nie uwolni się od jej wpływu na długi czas. Co niekoniecznie musi być czymś złym. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura obyczajowa, literatura współczesna, miłość, Polecam i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „– Z pożądaniem łatwo wygrać. Zwłaszcza gdy jego jedynym orężem jest wzajemny pociąg. O wiele trudniej jest wygrać walkę z własnym sercem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>