Radosna twórczość Gillian Flynn

Gillian Flynn pochodzi z Kansas City, gdzie urodziła się w 1971 roku. Amerykańska pisarka i telewizyjna publicystka. Autorka trzech powieści kryminalnych, z czego przeczytałam dwie : Mroczny zakątek i Zaginioną dziewczynę. I to o nich chciałabym dzisiaj sobie pogadać.

Obie książki to kryminały. Mroczny zakątek opowiada o Libby Day, która, będąc małą dziewczynką, przeżyła masakrę swojej rodziny – jej dwie siostry i matka zostały brutalnie zamordowane. Za ten czyn został skazany jej starszy brat, Ben. Libby przez dwadzieścia lat nie kwestionowała tego wyroku, aż do momentu, w którym natrafiła na Klub Zbrodni – ludzi, którzy zajmują się rozwiązywaniem tajemniczych morderstw. Dzięki nim Libby stara się przeżyć tę straszną noc jeszcze raz. Do czego to doprowadzi?

Zaginiona dziewczyna to najnowsza powieść Gillian Flynn, okrzyknięta mianem bestsellera, która została przeniesiona na ekrany kin.W upalny, letni poranek Nick Dunne i jego żona Amy obchodzą piątą rocznicę ślubu. A raczej mają ją obchodzić, ponieważ Amy niespodziewanie dla wszystkich znika. Gdy poszukiwania kobiety nie dają żadnych rezultatów, policja stara się oskarżyć jej męża, który na dodatek sobie nie pomaga. Nick, zamiast popaść w rozpacz po zaginięciu żony, okłamuje wszystkich dookoła na temat dnia jej zniknięcia. Czy jest winny? On twierdzi, że nie i wraz z niezłomną siostrą próbuje udowodnić swoją niewinność. Czy mu się uda? A jeśli to nie on maczał palce w zniknięciu Amy, to gdzie w takim razie podziewa się jego piękna żona?

1. G. Flynn, Zaginiona dziewczyna, wyd. Burda, 2014, s. 652

341628-155x220

Zaginioną dziewczynę poleciła mi kiedyś koleżanka i to dzięki niej zaczęłam swoją przygodę z Gillian Flynn, za co muszę jej kiedyś podziękować. Takie kryminały to ja lubię.

Od początku – poznajemy parę – Nicka i Amy – którzy obchodzą piątą rocznicę ślubu. Narracja jest prowadzona dwutorowo – poznajemy punkt widzenia Amy oraz jej męża, co jest, moim zdaniem, bardzo ciekawym smaczkiem w tej historii i za to ogromny plus dla autorki.

Sama intryga jest trochę przewidywalna, być może zbyt dużo kryminałów się naczytałam w swoim życiu i nie zdziwiło mnie to, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Jednakże dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z taką twórczością, będzie to na pewno ożywcze doświadczenie. Fabuła jest interesująca, nie brakuje zwrotów akcji, dramatyzm całej sytuacji jest na odpowiednim dla kryminału poziomie. Wszystko się, że tak powiem, zgadza.

Najbardziej jednak w tej całej historii pociągają mnie same postacie, a przede wszystkim postać Amy. Każdy, kto czytał książkę, powinien się ze mną zgodzić, że jest to postać nietuzinkowa i przerażająca. Ktoś mi kiedyś powiedział, że zła kobieta to niebezpieczna kobieta i nie należny tego nigdy lekceważyć, bo można się nieźle przejechać. Miał świętą rację ten człowiek, mam nadzieję, że kiedyś sobie przypomnę, jak jemu na imię było. ;) Postacie kobiece w tej książce są obdarzone tak dużą siłą charakteru, że w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy autorka nie jest przypadkiem feministką. Postacie mężczyzn są przedstawione jako pozbawione siły, kłamliwe i wredne jednostki, którym się wydaje, że kobieta to takie narzędzie, które można eksploatować przez całe życie i nigdy się nie zużyje. Naprawdę pachnie mi tu feminizmem na odległość. Co, na całe szczęście, nie niszczy pozytywnego odbioru książki.

Czytając książkę obiecałam sobie, że obejrzę film i porównam.. Zazwyczaj jest tak, że film okazuje się słabszy. W tym wypadku również uważam, że tak będzie, dlatego postaram się nie być rozczarowana, tylko spróbować przejść nad tym do porządku dziennego. W sumie kto wie, może mnie twórcy filmu zaskoczą? ;)

Moja ocena : 7/10. Ocena obniżona za przewidywalność – dobry kryminał nie może być przewidywalny.

2. G. Flynn, Mroczny zakątek, wyd. Znak Literanova, s. 512

306938-155x220

Z tą książka miałam duży problem. Zauważyłam, że Gillian Flynn ma tendencję do tworzenia postaci, które ciężko lubić. W Zaginionej dziewczynie był to Nick Dunne, tutaj główna bohaterka, Libby Day, od samego początku doprowadzała mnie do szału. Nie powiem czemu, żeby spojlerów nie robić, ale uwierzcie mi na słowo – jest jednostką wybitnie irytującą i musiałam na chwilę odłożyć książkę, żeby w sobie uczucie niechęci zwalczyć.

Muszę oddać autorce, że książka pobudza wyobraźnie. Tak samo się czułam czytając Zaginioną dziewczynę – obrazy przelatują przed oczami, tworząc mój prywatny seans. Bardzo żałuje, że ta książka nie została sfilmowana. Nie każda pozycja tak działa, za co duży plus dla autorki. Mogłabym wymienić kilka, które skutecznie mnie zniechęciły do używania wyobraźni, z wielu powodów. Na całe szczęście powieści Flynn do takich nie należą.

Narracja również prowadzona jest wielotorowo – kolejny punkt charakterystyczny dla twórczości autorki. W tym wypadku co prawda mamy narratora występującego w trzeciej osobie liczby pojedynczej, który opowiada poszczególne wydarzenia w stosunku do trzech osób – Libby współcześnie, Patty – matki Libby i Bena dwadzieścia lat temu i samego Bena, również dwadzieścia lat temu. Dzięki temu wiele dowiadujemy się o charakterze rodziny, w jakiej przyszło żyć Benowi i Libby, poznajemy ich motywacje, lęki, smutki i małe, codzienne radości. Bardzo lubię taki typ narracji, pozwala na dogłębną analizę danej sytuacji, z poziomu kilku osób.

Duży minus za samą intrygę, która w wielu momentach kulała i to mocno. Jak to jest możliwe, że Libby, bez żadnych możliwości, dysponując tylko odrobiną kasy, jest w stanie odnaleźć każdą z osób, którą sobie wcześniej założy? I nie ma znaczenia, że minęło dwadzieścia lat i te osoby mogły już nie żyć albo zwyczajnie wyprowadzić się na drugi koniec Stanów Zjednoczonych. Ale nie, zazwyczaj są blisko, akurat na tyle, aby Libby mogła ich znaleźć i sobie z nimi porozmawiać na temat wydarzeń z przeszłości. Co więcej, te osoby, niejednokrotnie ewidentnie winne temu, że sytuacja skończyła się tak a nie inaczej, bez żadnego trudu odpowiadają na jej każde pytanie, otwierają przed nią dusze, wypłakują się jej w rękaw. Trochę to nierealne w prawdziwym życiu. Wiadomo, to nie prawdziwe życie, lecz książka ale jakiś poziom realizmu powinien być zachowany. To tylko jeden z przykładów braku realizmu w tej książce – jest ich o wiele więcej.

Sama intryga może nie jest przewidywalna ale na pewno w pewnym momencie czytelnik może się domyślić, co tam poszło nie tak, że doszło do tych tragicznych wydarzeń. Mimo wszystko, koniec mnie odrobinę zaskoczył, bo rzeczywiście trzeba mieć wielkiego pecha, żeby w taki sposób to wszystko się potoczyło.

Samą książkę oceniam na 6/10, głownie przez błędy logiczne w fabule.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kryminał i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>